makra111 | e-blogi.pl
makra111
Sam 2011-01-10

A teraz po tym wszystkim będzie Mi ciężko, ale będę sam... niecałkiem, ale zostawiam połówkę serca w pustce, sam będę trawił realia, sam sobie poradzę, tylko kochać się sam nie potrafię i nie nauczę, to będzie Moja pokuta bo ja nie cierpię być tak sam. Żadnego spinania do dziewczyn, sam nie czekam, nie mam już nic do stracenia, zamknąłem ten okropny rok w kajdany przeszłości i zaczynam od nowa, może się uda, boję się tylko jednego, boję się że uczucia do panny M. nie uda mi się zamknąć, ale i na to są sposoby, nie wiem ale może jakieś sweterki zacznę dziergać czy coś? jakoś damy radę spoko...


W związku ze związkami 2011-01-10

Ostatnio po skrajnościach uczuciowych, stwierdziłem, że jest jeszcze coś bardziej ważnego w poszukiwaniu własnego szczęścia w miłości. I to nie chodzi już o panne M. jako przykład - chociaż, no cóż sami oceńcie. Mianowicie jeśli spojrzeć w tył, mając za sobą kilka udanych i udających się związków i tych mniej udanych, to człowiek chybie się na wadzę uczuciowej jak bobas który uczy się stawać i ciąglę upadana zapemparsowaną pupę. Można kochać i być kochanym nie zawsze w jednej osobie, ale teraz można ranić i być ranionym, czy też cierpieć i zadawać cierpienie. Ja czuję się teraz jakbym zadawał to cierpienie. Dopadł Mnie w końcu moralniak i dobrze, bo zrobiłem krzywdę i Mi teraz wstyd. Chociaż z fizyczną sytuacją to nie m NIC WSPÓLNEGO BO CHODZI Oo słowa i zachowanie, to jednak słowa bardziej bolą niż ból fizyczny. Nie ma co tu dużo się usprawiedliwiać że wtedy była kumulacja ataków Mojej osoby to czemu zacząłem odpierać ataki od Właśnie Mojej Eks"? Zrobiłem Jej krzywdę za szybko zabuzowałem emocjonalnie do panny M. I choć w tamtej chwili było to kojącąco żary ucieczką od otoczenia narobiło za dużo kolców w sercu Mojej eks. Wiem jak musiała się czuć, wiem też że przeze Mnie uodporni się na takich dupków jak Ja. Niegdyś była mi w stanie wszystko wybaczyć prócz zdrady której nigdy jej nie zadałem ale i tak Moje wybryki to było przegięcie, ona wybaczała Mi, ja sam sobie tego nie potrafiłem wybaczyć. Nie powinna Mi tyle wybaczać ani tak mocno Mnie kochać, to psuje człowieka, i taki się własnie czułem zepsuty. Co z tego że to starałem się naprawiać, nie. Panna M. Mnie zauroczyła swoją osobą niecelowo, bez jej inicjatywy, próbowałem się odbić od klatki którą Mi zgotowało życie, wyzwoliła we Mnie potężną siłe i chęć zmiany, oficjalnie zerwałem z Moją eks, a później weszła panna M. Moja wizualizacja Jej osoby była tak silna, że wywróciłem cały świat i postanowiłem zbudować fundament pod nowy związek nie kończąc pierwszego w całości, trzebabyło wcześniej pomyśleć, trzebabybyło mieć kąt żeby o tym myśleć, jakąs samotnie, wtedy nie miałem teraz myślę i co z tego? czasu nie odwrócę, słów nie cofnę, chcę nie chcę, muszę nie muszę, nie mogłem znieść myśli że Moja eks nie mogła Mnie zrozumieć w chwili kiedy ja najbardziej tego potrzebowałem, ale kto w tamtej chwili mógł? sam siebie nie rozumiałem cała rodzina w konflikcie ze Mną każdy nowy dzień przynosił nowe kolczaste żniwo a ja musiałem je trawić od rana do wieczora adrenalina, stres, i gorycz, teraz już jest lepiej, znalazłem spokój, zaczynam budować relację z tymi, którzy są wg Mnie warci, inni niech mi się na oczy nie pokazują bo się porzygam, nie mają w domu lustra do własnej duszy i przeszłości. Proszę bardzo, nie mam przyjaciół i nie chcę więcej mieć, mam tylko rodzinę i tylko ją chce mieć, bo łatwiej jest znaleźć więź, ewentualnie naprawić błędy. Kto nie przeżył nie zrozumie, ale co Cię nie zabije to Cię wzmocni, panno M. znikasz Mi z horyzontu.... nie zobaczę Cię bo nie chcesz być widziana przeze Mnie.... Ale jedno jest pewne - i to jest moją jedyną nadzieję, skrycie czekam na to, aby w Mojej pogoni za szczęściem z Tobą pojawiła się panna G. , N.  A. H. lub K., która przyjmie Moją zabójczą kumulację uczuć i je odwzajemni. Innymi słowy możemy gonić z miłością osobę, osoba Nam umyka uczucie zostaje tylko osoba się zmienia.... Ciekawe czy to chociaż jest trochę logiczne?!?  


Styczniowe wieczory 2011-01-07

No cóż, co można robić w zimowe wieczory? Spędzać je z bliską osobą, a jak jej nie ma w poboliżu to chociaż o niej myśleć, nawet jeśli ona nie myśli o Tobie, chociaż kto wie nie da rady tego sprawdzić. Szczególnie próbując rozwiązać zagadkę kobiecego umysłu. Nigdy nie zrozumiem kobiet Kocham kobiety ale ich nie rozumiem. Z dnia na dzień wydaje mi się że znajduję się coraz bliżej Warszawy, coraz bliżej panny M. tak jakbym co dzień posuwał się o krok od szczęścia. Ale może to wydawać się tylko złudne. Co dzień piszemy do siebie kilka słów, ale ile to dla Niej znaczy, wiem jednak że dla Mnie to wiele, zawsze to podtrzymanie kontaktu, co z tego wyniknie trudno stwierdzić, nadzieja matką głupich, jednak matka powinna kochać swoje dzieci.......


Styczeń 2011-01-04

Zaczynamy Nowy Rok, więc ja zaczynam nową wyprawę - biorę wszystko co niezbędne, aby zdobyć walką lub prośbą serce pewnej białogłowej niewiasty - panny M. Sylwester pierwszy taki spokojny w Moim życiu dla Mnie był udany już o godzinie 16:00 Kiedy to panna M. odpisała mi na wysłane życzenia noworoczne, jest gest po północy wyprowadzam pierwsze działa, następny falstart. W końcu po kilku dniach czyli wczoraj udaje mi się dojść do kompromisu, tylko przyjaciele?!? Dla kogo kompromis dla tego kompromis dla Mnie męka i ból serducha bo nie mogę nawet pisnąć słowa o swoich uczuciach a przecież tylko tego non stop pragnę (sens istnienia tego blogu). Płakać nie będę bo to nie Cierpienia Młodego Wertera, ale przykro mi. Związek na odległość to trudne, a zawiązanie w Mojej sytuacji totalna klapa, ale ja nie mogę na razie uzyskać nic więcej. Nadzieja, cheć udowodnienia swojego uczucia odnalazła we Mnie nowe umiejętności - kamieniarstwo - dziwne nie? Znajduje w domu znaleziony dawno temu w lesie kawałek kwarcu. Z braku lepszych pomysłów szlifuje i co mi wychodzi? Serce nieforemne, nierówne ale Moje sam je stworzyłem dla Mojej cudownej duszyczki. Ot tak w kilka godzin zabawy. W planach miałem przesłanie Jego dla panny M. w okolicy dnia zakochanych ale po dzisiejszej rozmowie z Jej najlepszą psiapsiółką chyba będzie to rzecz niewykonalna (próbowała Mnie wygonić z życia panny M. tak jak przepędza się kocura miotłą z izby w okolicy marca? albo przepędzało się) Tak Moja droga psiapsiółko od serca panny M. Mnie nie zniechęcisz, oj nie. Nie będzie na Walentynkilistu bo nie ma adresu i ona nie poda, bo nie będzie spiskować za plecami panny M. co za chora mentalność, no ale cóż ja nigdy nie zrozumiem kobiet. Poprzeczka się podniosi, trzeba będzie wyżej podskoczyć. Kwarcowe serce oblane złotem wraz z graweracją dotrze do Mojej cudownej duszyczki do Walentynek jeszcze dużo czasu, będziemy myśleć o wyprawie, do 14 lutego jeszcze dużo czasu jest, i tak Cię znajdę panno M..................


początek cz.2 2011-01-04

Jak to ja napisałem? Że było miło? no tak w naszych czasach pewnie zabrzmiało to dwuznacznie... no cóż było miło bo rozmawialiśmy i można powiedzieć, że w pewnym momencie, gdy zostaliśmy sami zaczęliśmy poznawać się na nowo. Jakby ta powierzchowność z jakiej się znaliśmy była tylko złudnym pierwszym wrażeniem wynikającym z małej ilości przeprowadzonych rozmów w przeszłości. W sumie to powinienem pisać to w liczbie pojedyńczej, chociaż to mój blog więc piszę jak chcę, a o tym dalej, ja to po prostu czułem, iskrzyło subtelnie, delikatnie zawiązywała się nowa, wcześniej nieznana więź. Bez podtekstów i zbędnej namiętności tudzież pożądania, ja powiedziałbym platoniczna nitka, ale jednak jakieś uczucie, bo co? Skoro nic do kogoś nie czujesz to nie przegadasz pół nocy rozwiązując sercowe problemy i swoje życie. Musiało w tym coś być, albo ja jestem tylko taki wrażliwy na Moją cudowną duszyczkę. Noc się skończyła rano podróż do domu, ale przedtem, gdy wychodziłem Mój czuły pocałunek w policzek śpiącej królewnie. Mający wymowne i skryte w nadzieji znaczenie, niewinny pocałunek w policzek. Miałbyć w usta ale na boczku spała, cholera jedna!!! Taki mały żart, a co!. Droga do domu cały czas pani M w myślach kilka sms i jedna rozmowa, która wywołała w Moim sercu 12 w skali Bełforta (spolszczenie bo nie wiem jak to się dokładnie pisze, a szukać mi się nie chce!!). Później tłumaczenie że była pod wpływem, no i co? Ja ją Uwielbiam bez względu czy jestem trzeźwy czy nie, chory czy zdrowy, zmęczony czy wypoczęty, wkurwiony czy spokojny. Wyczułem Jej przychylność, więc jak tylko dojechałem do domu to się zaczęło, teraz żałuje. Co znaczy kochać? ja nie wyobrażam sobie tego słowa wypowiedzianego bez uczucia, nigdy zawsze miało magiczne znaczenie dla Mojej osoby, więc szybki rachuneczek sumienia, lista za i przeciw i ciach - wiadomość na złowrogim Facebooku - KOCHAM CIĘ PANNO M!!!!!! I jak ręką odjął czar prysk, bańka pękła, więź zerwana czy co ja tam wcześniej opisywałem. Pani M. wykonuje telefon do Mojej byłej w trosce o stan zdrowia i normalności Mojej psychiki, przyszywa mi metkę wariat i wyrzuca Mnie ze Swojego świata (szkoda że nie serca to już byłoby coś - przynajmniej wiedziałbym któredy wrócić...). Przy okazji inne rzeczy nie układają Mi się po Mojej myśli. Za pannę M. kręgi znajomych i znajomych inaczej czy też nawet bliska rodzina skazują Mnie na banicję i wygnanie z małego świata. A co niech wyganiają w dupie to mam. Dla Mnie liczy się tylko panna M. i to co do Niej czuje i to że dzięki temu mogę wszystko!!!!. Czas leczy rany rodzinka Mnie powrotnie akceptuje po ciężkich uzasadnieniach Mojej decyzji, znajomi po części też, nawet eks jakoś niestrawnie to przyjmuje, chociaż ma mi za złe że tak szybko mi przeszła. No cóż życie jest krótkie prawda? W sumie powinienem być bardziej rozważny w uzewnętrznianiu tak poważnych uczuć, ale to nie w Moim stylu, czuje i wiem, a ja ufam sobie... Szybka scenka na facebooku, że już mi przeszło i na święta bożonarodzeniowe nawet panna M. sobie o Mnie przypomina wow. No cóż, no ja wiem że to malutka manipulacja, ale cóż czego się nie robi dla ukochanej kobiety? Zanim ciąg dalszy powinienem właściwie przedstawić czemu to ona jest właśnie Tą Moją cudowną duszyczką - nie dlatego, że jest anielsko piękna, ani że jest blondynką, ani dlatego że jest radosna, ani też dlatego że ma gołębie serce. Powodem też nie jest to że jest niesamowicie ambitna i inteligentna. To co? zapytałby każdy kto to czyta tak więc wszystko naraz. Niewiele jest takich cudów na świecie jak spotkasz taki nieoszlifowany diament to go z ręki nie wypuszczaj - słowa bardzo mądrego człowieka. A co ja zrobiłem? Upadł mi i wpadł do studzienki - to jest najlepsze co mi do głowy w tym momencie przychodzi do gowy.


Początek 2011-01-04

Jak to zawsze bywa początki bywają trudne, ale co jest w życiu łatwe? Tak, więc zacznijmy od początku - piszę bo jest mi lżej na duszy jak piszę więc piszę. Jak z reguły w Moim życiu jest, chodzi o kobiety, a w sumie kobietę - Tą jedyną.... Już kilka razy ten wyraz oscylował w Moich myślach przy okazji coraz to dłuższych związków podczas Mojego dojrzewania. Było miesiąc, trzy, cztery i pół roku, więc teraz liczę przynajmniej na pół wieku... Zawsze starałem się szanować i kochać swoje wybranki, nigdy nie zależało Mi na jednorazowych stękaniach na jakimś wyrku. Ale los płata figle, a to z kolei wychodzi na wierzch raz szybciej, raz wolniej. Nic na siłę teraz już to wiem, ale co zrobić jak serducho nie daje spokoju - serce nie sługa- ale umysł też nie pomaga i nie daje zapomnieć. Chociaż Pan rozsądek mógłby w końcu zabrać głos - łaski nie robi... Wszyscy się na Mnie uwzięli. Jeden z drugim podpowiadają jak będzie łatwiej trafić do serca tajemniczej Pani M. A droga długa jest...... i  kręta, bo dziewczynę życie nie oszczędzało- dwa poważne związki 1. narkoman, 2. właściciel lokalu, który kochał bardziej pracę niż tą cudowną duszyczkę. Zraniona uciekła z tego świata 600 km od miejsca jej miłosnych rozterek, tudzież zawodów miłosnych. Na scenę wchodzę Ja ----- kurde zawsze Mi się podobała, ale jakoś tego nigdy nie byłem w stanie rozwinąć - w liceum nazbyt nieśmiały, później złe pierwsze wrażenie, za trzecim razem gdy o Niej pomyślałem to nie mogłem - bo koleżanka Mojej dziewczyny, więc nie wypadało rozwijać tematu - chociaż trzecie podejście było najlepszą okazją jak teraz oglądam fotki z przeszłości, byłoby dużo krzyku ale może by coś z tego wyszło wtedy, a może nie?!?. Myślenie z wiekiem się zmienia czasem nawet nie lata o tym decydują tylko miesiące, dni wiem to z własnego doświadczenia. Teraz opisuje jak sutyacja wygląda dzisiaj po pierwszej pozornie udanej próbie generalnej: Otóż niedawno skończyłem swój długoletni związek z przyczyną numer trzy, ale coś Mnie wzięło na odwiedzanie rodziny w centralnej Polsce, także już od Mojej cudownej duszyczki nie dzieliło Mnie 600 km tylko 100. był koniec listopada ubiegłego roku. Długo nie myśląc wsiadłem do pociągu i z nadzieją i otwartym sercem pojechałem spotkać moją cudowną duszyczkę. Wpierw wyglądało to na wystawienie , zmiękły mi kolana, ja już do niej jadę, a ona nie odbierała komórki. A jednak w końcu udało się. Skorzystałem z zaproszenia do Niej do domu na kawę i ...... było miło.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]